6/08/2016

0. Pierwsza

Paradoks życia polega na tym, że w tym pełnym obłudy i zakłamania świecie jest jeszcze miejsce na prawdziwą przyjaźń, gdzie można pozwolić sobie na szczerość i bezgraniczne zaufanie drugiemu człowiekowi.

Obudziła się czując jak ktoś podnosi ją z podłogi. Mruknęła coś niezrozumiałego, a po chwili dotarło do niej co się dzieje. Skuliła się czując jak od chłopaka bije przyjemne ciepło. Nie mogła zaprzeczyć. Było jej tu dobrze, ale chciała wolności, on nie mógł jej tego zapewnić.
— Tetsu — wymruczała na wpół świadoma.
Będę tęsknić.
— Ciii... Śpij. — Otworzył łokciem drzwi do jej pokoju. Ułożył szatynkę na łóżku, a następnie przykrył kołdrą.
Przepraszam.
— Przepraszam. — Wtuliła się w poduszkę, kiedy ciemnowłosy spojrzał na nią zaskoczony. Pochylił się nad nią po czym pocałował w czoło. 
— Nie masz za co. To nie twoja wina. — Miyu jednak już spała. Świadoma, że robi to po raz ostatni w swoim łóżku czuła swego rodzaju satysfakcję. Jednak nie zmieniało to tego, że się bała. Czuła w kieszeni telefon, którego budzik nastawiony był na pierwszą. Była zbytnio zmęczona by chodź ostatni raz spojrzeć na brata, po prostu usnęła.

( . . . )
To był moment. Jej powieki otworzyły się sekundę po włączeniu alarmu. Szybko go wyłączyła i zaczęła nasłuchiwać czy starszy Kumiko się nie obudził. Cisza w którą się wsłuchiwała była dla niej nazbyt bolesna i o dziwo głośna. Bolały są od niej uszy.
— Muszę się śpieszyć. — Wstała z łóżka, a następnie na palcach ruszyła w stronę szafy. Otwierając ją z bijącym sercem usłyszała jak coś stuka w szybę. Kamień.
Szybko.
Momentalnie chwyciła torbę, która już od jakiegoś czasu była gotowa. Telefon, którym oświetlała sobie drogę po pokoju rzuciła na łóżko. Zbyt łatwo byłoby ją potem namierzyć. Przewieszając bagaż przed ramię ruszyła w stronę trampek, które stały przy ścianie. Z każdą mijającą sekundą czuła jak serce wali jej o żebra ze strachu. Otworzyła okno nie oglądając się. Zdążyła jedynie po raz ostatni rozejrzeć się po pokoju lecz ciemność nie pozwoliła uchwycić je niczego konkretnego. Z bijącym mocno sercem wyskoczyła.

( . . . )
Objęła mocniej chłopaka chcąc poczuć się pewniej. Wtuliła twarz w jego plecy chłonąc ciepło oraz przyjemny zapach wody kolońskiej. Mimo nocnego powietrza, które powinno ich orzeźwić czuli gorąco w miejscach w których się stykali. Wiedzieli, że nie było już odwrotu.
— Żałujesz? — Instynktownie zacisnęła mocniej dłonie na kurtce chłopaka. Nie umiała pozbyć się poczucia winy odkąd wtajemniczyła przyjaciela w swój plan. Czuła się jednak jeszcze gorzej, kiedy ten zaproponował jej pomoc.
— Nie. — To krótkie, acz stanowcze słowo jakie padło z ust chłopaka wystarczyło by chodź na moment uśpić jej sumienie. Rozluźniła uścisk mocno wciągając chłodne powietrze. 
Czuła wilgoć, spaliny i jakiś inny nieznany dla niej zapach.
Więc tak pachnie moja wolność. 
Musiała przyznać sama przed sobą, że wolała zapach Sasuke.



 Pokochałam chyba całą trójkę Uchiha >.< Ale co ja biedna mogę przeciwko ich urokowi? No właśnie, już na starcie jestem na straconej pozycji.
Aby trochę rozładować napięcie, Madara pojawi się w kolejnym wpisie. Mam takiego pierta, że pomysł nie wypali, ale przecież MUSI! Ja ku każę!