Paradoks życia polega na tym, że w tym pełnym obłudy i zakłamania świecie jest jeszcze miejsce na prawdziwą przyjaźń, gdzie można pozwolić sobie na szczerość i bezgraniczne zaufanie drugiemu człowiekowi.
Obudziła się czując jak
ktoś podnosi ją z podłogi. Mruknęła coś niezrozumiałego, a po chwili dotarło do
niej co się dzieje. Skuliła się czując jak od chłopaka bije przyjemne ciepło.
Nie mogła zaprzeczyć. Było jej tu dobrze, ale chciała wolności, on nie mógł jej
tego zapewnić.
— Tetsu — wymruczała
na wpół świadoma.
Będę tęsknić.
— Ciii... Śpij. —
Otworzył łokciem drzwi do jej pokoju. Ułożył szatynkę na łóżku, a następnie
przykrył kołdrą.
Przepraszam.
— Przepraszam. —
Wtuliła się w poduszkę, kiedy ciemnowłosy spojrzał na nią zaskoczony. Pochylił
się nad nią po czym pocałował w czoło.
— Nie masz za co. To
nie twoja wina. — Miyu jednak już spała. Świadoma, że robi to po raz ostatni w
swoim łóżku czuła swego rodzaju satysfakcję. Jednak nie zmieniało to tego, że
się bała. Czuła w kieszeni telefon, którego budzik nastawiony był na pierwszą.
Była zbytnio zmęczona by chodź ostatni raz spojrzeć na brata, po prostu usnęła.
( . . . )
To był moment. Jej
powieki otworzyły się sekundę po włączeniu alarmu. Szybko go wyłączyła i
zaczęła nasłuchiwać czy starszy Kumiko się nie obudził. Cisza w którą się
wsłuchiwała była dla niej nazbyt bolesna i o dziwo głośna. Bolały są od niej
uszy.
— Muszę się śpieszyć.
— Wstała z łóżka, a następnie na palcach ruszyła w stronę szafy. Otwierając ją
z bijącym sercem usłyszała jak coś stuka w szybę. Kamień.
Szybko.
Momentalnie chwyciła
torbę, która już od jakiegoś czasu była gotowa. Telefon, którym oświetlała
sobie drogę po pokoju rzuciła na łóżko. Zbyt łatwo byłoby ją potem namierzyć.
Przewieszając bagaż przed ramię ruszyła w stronę trampek, które stały przy
ścianie. Z każdą mijającą sekundą czuła jak serce wali jej o żebra ze strachu.
Otworzyła okno nie oglądając się. Zdążyła jedynie po raz ostatni rozejrzeć się
po pokoju lecz ciemność nie pozwoliła uchwycić je niczego konkretnego. Z
bijącym mocno sercem wyskoczyła.
( . . . )
Objęła mocniej chłopaka chcąc poczuć się
pewniej. Wtuliła twarz w jego plecy chłonąc ciepło oraz przyjemny zapach wody
kolońskiej. Mimo nocnego powietrza, które powinno ich orzeźwić czuli gorąco w
miejscach w których się stykali. Wiedzieli, że nie było już odwrotu.
— Żałujesz? — Instynktownie zacisnęła
mocniej dłonie na kurtce chłopaka. Nie umiała pozbyć się poczucia winy odkąd
wtajemniczyła przyjaciela w swój plan. Czuła się jednak jeszcze gorzej, kiedy
ten zaproponował jej pomoc.
— Nie. — To krótkie, acz stanowcze słowo
jakie padło z ust chłopaka wystarczyło by chodź na moment uśpić jej sumienie.
Rozluźniła uścisk mocno wciągając chłodne powietrze.
Czuła wilgoć, spaliny i jakiś inny
nieznany dla niej zapach.
Więc tak pachnie moja wolność.
Musiała przyznać sama przed sobą, że
wolała zapach Sasuke.